Fotografowie żartobliwie twierdzą, że dobre zdjęcia można zrobić nawet ogórkiem kiszonym, tudziez skarpetką. Być może, jednak ja wolę używać do tego celu sprzętu fotograficznego. I choć przytoczone wyżej stwierdzenie wydaje się być co najmniej absurdalne, to jednak jest w nim coś. Tym czymś jest fascynacja początkujących fotografów sprzętem, jakiego używają, oraz ich przekonanie, że jeśli tylko mogli by mieć lepszy (czyt. droższy), to robione przez nich zdjęcia od razu zaczęły by zdobywać nagrody na wystawach. Do niedawna, gdy przeważała fotografia analogowa, wyrażało się to w chęci posiadania lustrzanki z jak największą liczbą funkcji (przeważnie z w ogóle nie zwracaniem uwagi na obiektyw do niej przypięty, byle tylko miał duży zakres ogniskowych), a teraz, w erze fotografii cyfrowej, "dobry aparat" ma jak najwięcej megapikseli, jak największy wyświetlacz i jak najdłuższy "zoom". Rozwój techniki powoduje spadek cen, a to prowadzi do tego, że aparat cyfrowy posiada coraz więcej osób, które pstrykają zawsze i wszędzie, bo to przecież nic nie kosztuje. Na stronie Kena Rockwella można przeczytać ciekawy satyryczny artykuł o siedmiu poziomach fotografów. Muszę się przyznać, że ja równiez do pewnego czasu myślałem podobnie - że to aparat decyduje o wartości zdjęcia. Niemniej z czasem osiągnąłem świadomość tego, co jest ważne, a co mniej. Obecnie staram się dobierać sprzęt na miarę swoich potrzeb. Oto krótka historia o tym, co i czym w swej karierze fotografowałem.
Jesteś tutaj: Łukasz Bakuła > strona prywatna > informacje > fotografia